Wzrost musi być bardziej przekonujący

Warszawskie byki w umiarkowanym stopniu wykorzystały poniedziałkowe dobre informacje z gospodarek oraz odroczenie obaw o amerykańską interwencję w Syrii. Przedpołudniowa zwyżka WIG20 i ponowny powrót powyżej 2400 punktów narobił apetytu, jednak niewiele z tych zdobyczy udało się dowieźć do końca handlu.

Utęskniony poziom nie zdołał się obronić, ale próba zakończenia spadkowej korekty, rozpoczęta w miniony czwartek, wciąż jest kontynuowana. Dalsze losy tego ruchu będą zależały prawdopodobnie od czynników zewnętrznych. Wczoraj nasi inwestorzy niemrawo reagowali na świetne nastroje na głównych giełdach, ale i tak warszawski parkiet odciął się od spadkowych tendencji na rynkach naszego regionu. Zauważyć bowiem trzeba, że indeksy w Budapeszcie, Rydze, Tallinie, Pradze i Bratysławie traciły na wartości. Moskwa i Sofia ledwie się przed spadkiem obroniły. Widać więc, że sygnaliz owany w wielu komentarzach wzrost apetytu na ryzykowne aktywa nie był powszechny, a w każdym razie nie dotarł na rynki naszego regionu.

Obawy o kontynuację zwyżki wskaźnika naszych blue chips może budzić fakt, że ta poniedziałkowa opierała się w przeważającej mierze na walorach KGHM, Banku Handlowego i BRE, wspomaganych w końcówce przez chwiejnie przedtem zachowujące się akcje Tauronu. To nieliczne grono będzie potrzebowało wsparcia lub zmienników, którzy dostarczą siły indeksom. Po dobrych danych z Chin, spore nadzieje pokładane są w papierach KGHM. W ostatnim czasie dwukrotnie usiłowały one pokonać poziom 130 zł, co dałoby mocny techniczny impuls. Nie wiadomo, jak kurs zareaguje dziś na niespodziewane zmiany w zarządzie spółki. (rada nadzorcza powołała trzech nowych członków zarządu).

Takich impulsów nie brakowało wskaźnikowi średnich firm, który do końca był pod wpływem byków i zaliczył wzrost o 1,4 proc. W ostatnich dniach sytuacja mWIG40 nie była zbyt komfortowa. Co prawda bilans całego sierpnia był dla niego udany (wzrost o 5,5 proc.), ale jego druga połowa stała pod znakiem groźnie wyglądającej korekty. Zatrzymała się ona w okolicach 3100 punktów i dopiero wczorajsza zwyżka doprowadziła do wyraźniejszego odejścia od niego w górę. Ale do zażegnania zagrożenia to wciąż za mało. Dynamiczne zwyżki kilku wiodących papierów mogą sprowokować realizację zysków, a w najgorszym razie można mieć obawy, czy ta dynamika wzrostów będzie w stanie utrzymać się nieco dłużej.

Dziś byki będą miały wsparcie w postaci dobrych nastrojów na giełdach azjatyckich. Nikkei na godzinę przed końcem handlu rósł o prawie 3 proc., a wskaźniki w Szanghaju zwyżkowały po prawie 1 proc. Po 0,2-0,4 proc. w górę szły notowania kontraktów terminowych na amerykańskie i europejskie indeksy.

Decydujące jednak będą, szczególnie w drugiej części dnia, dane zza oceanu. Oczekuje się dalszej zwyżki indeksu PMI dla tamtejszego przemysłu do 53,9 punktu. Jednak analogiczny wskaźnik ISM, liczony przez Amerykanów, ma, zdaniem analityków, obniżyć się z 55,4 do 54 punktów. Interpretacja faktycznych danych znów będzie odnosiła się do oczekiwanych posunięć Fed. Kluczowe dla rynków posiedzenie rezerwy federalnej coraz bliżej, więc trzeba się liczyć ze wzrostem napięcia. Choć kluczowe w tej kwestii będą piątkowe dane z rynku pracy, to jednak liczne informacje, w tym środowa publikacja raportu o stanie amerykańskiej gospodarki, dostarczą inwestorom wielu impulsów do działania.

 

 

Roman Przasnyski, Open Finance

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *